ciuchcią do schizofrenii

18
cze
th0
@14:40

eden expressJako że na uotewie zrobiło się trochę książkowo to i ja przedstawię swoją propozycję na letni wieczór – Eden Express.

Autorem niezbyt opasłego tomiku (197 stron) jest Mark Vonnegut – dziś lekarz pediatra. Zbieżność nazwisk z autorem Rzeźni nr 5, Kociej kołyski, Trzęsienia czasu itd nieprzypadkowa.  Mark jest synem Kurta Vonneguta (jeden z moich ulubionych pisarzy:), co w kontekście jego książki właściwie nie ma znaczenia. Mark nie zawsze był lekarzem, to już znaczenie ma. Zanim zaczął przepisywać dzieciaczkom syrop na kaszel, posiadał długie włosy, skończył religioznawstwo i wyruszył aby założyć swoją komunę w dalekiej kanadzie.

.

.

Klimatem powieść jest osadzona tak jak poprzednia wymieniona pozycja (fear and loathing in las vegas) na przełomie lat 60-70′ w USA, czyli wiadomo – rewolucja obyczajowa, dragi, hippisi i przedziwne ruchy społeczne. Głównym bohaterem jest sam autor, który zresztą na samym początku zaznacza, że większość postaci, miejsc i zdarzeń jest autentyczna. Mark poszukuje celu życia i jak to wtedy często bywało pragnie osiąść gdzieś w dziczy. Sadząc warzywa zrozumieć wszechświat itd itp. Wszystko byłoby w porządku (do pewnego momentu, jak to również bywa w takich historiach) gdyby nie to, że zamiast spokoju w swoim ‘edenie‘ znalazł niepokojące wizje i ciągłe nawroty choroby psychicznej. A potem…

.

Zachęcam do książki bo po pierwsze stanowi całkiem niezłe stadium człowieka który na coś choruje i nie za bardzo wie, co ze sobą zrobić czy do kogo się zwrócić. Nie jestem znawcą psychologii/psychiatrii itd, ale wszystko było dla mnie zrozumiałe i brzmiało rozsądnie. Poza tym czuć, że opisana historia stanowi dla autora bardzo intensywne, osobiste przeżycie, którym chce się podzielić i ma w tym swój cel. Po drugie, pokazuje różne dziwactwa i wśród młodzieży amerykańskiej lat 70′ (fiksujące od dragów dzieciaki) i wśród np. lekarzy (zamykających wcześniej wymienionych w zamkniętych szpitalach przez złą klasyfikację chorób/źle dobrane leczenie).  Po trzecie jest naprawdę sprawnie napisaną książką i wciąga… Powracam do niej dość często, chociaż może nie jest arcydziełem, to miło odświeża się tą historię. Do miłośników Vonneguta – jego syn pisze zupełnie inaczej:).

.

ciekawostka – polskie wydanie (nie za duży nakład, ale można złapać na allegro), tłumaczył m.in. Lech Janerka.